| takim kluczem otwiera się wiosenne niebo nad rozlewiskami Biebrzy budzą się ptaki nadrzeczne zieleń się wypiętrza wokół pni schnących wierzb spokój i cisza i życzliwość naturalna ,promienna niewymuszona miasto królewskie w oddali o wieczornej godzinie - uroda i majestat latem rumianki wrastają w niebo a niebo odbija się w lustrze ziemi i w lustrach rozlewisk rzecznych kryje się za słonecznym oparem oślepia blaskiem poranka odsłania się majestatycznie obmyte deszczem, przepasane tęczą a jesienią jakby dni nie było, tylko zmierzchy i świty i ptaków więcej niż nieba i krów więcej niż trawy na łąkach i żagielki babiego lata na suchych badylach września i dziura w ziemi, w kórej skryło się niebo zima jest w kolorze mrozu zasp w słońcu sosen i świerków w zszarzałych śnieżnych kożuchach jej ślady prowadzą przez las w stronę nocy nad łąką i wodami a o świcie objawia się nam wieczność |